Halo, tu mama!

Jak budować więź z dzieckiem w trakcie ciąży?

Ciąża nie zawsze jest wyczekiwanym i zaplanowanym wydarzeniem, a nawet jeśli nim jest, to czasem zamiast łez radości pojawiają się lęk i przerażenie. Nie każda kobieta oddaje całe swoje serce dziecku, gdy tylko zobaczy dwie kreski na teście. Potwierdzają to zarówno mamy biorące udział w naszej dyskusji, jak i badania naukowe. Zwykle potrzeba czasu na oswojenie się z nową sytuacją, a więź z dzieckiem tworzy się stopniowo [4].

Na różnych etapach ciąży postrzegasz siebie i dziecko w inny sposób. Ma to związek ze zmianami w ciele i psychice. Wpływa na to Twój stan psychiczny i fizyczny, a także ludzie, którzy Cię otaczają. „Kiedy matka przeżywa uczucie radości, zadowolenia, do jej krwi wydzielają się różne związki chemiczne np. endorfiny. Gdy matka ma dobre samopoczucie, dziecko jest niejako ‘kąpane’ w ‘neurohormonach szczęścia’ i samo je wytwarza”, a dzieje się to już w 6. tygodniu po zapłodnieniu [5].

Sposoby nawiązywania kontaktu. Dziecko podświadomie odbiera nastawienie otoczenia do niego. Nawet jeśli maluch jest „niespodziewanym gościem”, nie oznacza to, że pojawią się jakieś problemy. Daj czas sobie i innym na przystosowanie się do sytuacji, szczerze rozmawiaj z partnerem i bliskimi [4]. Poniżej poznasz sposoby, dzięki którym nawiążesz z maluchem więź.

Wizualizacja. Chyba, każda kobieta oczekująca dziecka zastanawia się, jak będzie ono wyglądać, po kim odziedziczy oczy, a po kim kolor włosów. Pomoże Ci to postrzegać dziecko jako realnie istniejącą istotę, a nie dziwny twór w brzuchu. Każdego dnia poświęć chwilę, by wejść w stan relaksu i wyobrazić sobie swoją pociechę w przyszłości. Ciekawym pomysłem jest też rysowanie dziecka przez członków rodziny – zarówno tego, jak wygląda ono teraz w brzuchu, jak i tego jak będzie wyglądało kiedyś. Będzie to dla Was wspaniałą rozrywką oraz piękną pamiątką w przyszłości. Razem ze starszymi dziećmi (jeśli takie masz) możecie również namalować wizerunek maluszka na Twoim brzuchu [4].

Poznanie płci dziecka. Znajomość płci dziecka może pomóc nie tylko przy tworzeniu wyobrażeń czy wyborze imienia, ale też w szykowaniu wyprawki bądź urządzaniu pokoju dla maluszka. Gdy w rodzinie są już dzieci, będzie im łatwiej odnaleźć się w nowej roli starszego rodzeństwa, jeśli będą wiedziały, na jakiego towarzysza zabaw czekają. Oczywiście decyzja o poznaniu płci dziecka jest sprawą indywidualną. Coraz więcej rodziców rezygnuje z tej możliwości na rzecz niespodzianki przy porodzie.

Nadanie dziecku imienia. Najprostszym sposobem na urealnienie obecności dziecka jest nadanie mu imienia lub pseudonimu. Osobiście przez długi czas nie chciałam poznać płci dziecka, później do samych narodzin nie mogliśmy podjąć decyzji co do imienia, dlatego było ono „Groszkiem”. Zwracanie się do malucha w konkretny sposób pozwala traktować go już jako członka rodziny. Możemy mówić mu „dzień dobry” i „dobranoc” oraz łatwiej o nim opowiadać.

Mówienie do dziecka. Co mówić do dziecka? Wszystko! Możesz opowiadać mu o tym, co robisz, czego się boisz, jak się czujesz, jak je sobie wyobrażasz, co będziecie robić w przyszłości. Czy muszą być to tylko pozytywne tematy? Nie, każdy jest dobry. Jeśli przechodzisz trudną ciążę, masz różne obawy, podziel się z tym dzieckiem. Ono i tak czuje podświadomie wysyłane przez ciebie sygnały, a wypowiedzenie tego na głos może dać wytchnienie i ulgę zarówno Tobie, jak i dziecku. Jeśli masz wolną chwilę ,usiądź lub połóż się wygodnie, głęboko oddychaj i ciesz się wspólną chwilą z maleństwem. Dotyczy to zarówno Ciebie, jak i osób w Twoim otoczeniu, zwłaszcza jeśli na dzidziusia czeka starsze rodzeństwo [4].

Śpiewanie. Kiedyś śpiew był jedną z niewielu rozrywek dostępnych dla wszystkich. Często wstydzimy się śpiewać, jednak dla dziecka nasz głos jest przyjemny. To od nas zależy, kiedy i jakie będziemy nucić piosenki. W ten sposób przekazujemy maluchowi naszą akceptację, okazujemy mu troskę i miłość oraz włączamy we wspólnotę, np. śpiewając kołysanki, których my słuchaliśmy, ulubione utwory naszej rodziny. Dodatkowo śpiew pozwala ćwiczyć oddech i przeponę, co jest niezwykle ważne

przy porodzie oraz wpływa na rozwój mózgu dziecka [4].

Obserwacja ruchów. W badaniach udowodniono, że dziecko po narodzinach kontynuuje zachowania z okresu prenatalnego, dlatego po sposobie, w jaki zachowuje się w brzuchu, możesz spróbować przewidzieć jego temperament. Ucz się słuchać sygnałów płynących od malucha. Jeśli zbyt długo nie jest aktywny, możesz skonsultować się z lekarzem, czy ciąża przebiega prawidłowo.

Dotykanie brzucha. W badaniach udowodniono, że dziecko w okresie prenatalnym znacznie silniej reaguje na dotyk niż na głos matki [2]. Jedną z technik, którą możesz zastosować, jest haptonomia. Stworzona przez F. Veldmana, polega na specjalnych sposobach dotykania brzucha, pozwalających na nawiązanie kontaktu z dzieckiem nie tylko matce, ale również partnerowi lub innej osobie. Ułóż się w wygodnej pozycji i oddychaj spokojnie. Delikatnie i czule głaszcz brzuch, próbując rozpoznać pozycję dziecka. Poprzez oddech i delikatne ruchy możesz je kołysać. Ważne, by w tych czynnościach towarzyszył Ci partner lub inna bliska osoba

Oto lista przykładowych aktywności, które możesz zrobić, by pogłębić

Waszą więź [3]:

Rodzice, którzy próbują nawiązać relacje z dzieckiem jeszcze w okresie prenatalnym, czują się lepiej przygotowani do swojej roli i stają się bardziej wrażliwi na sygnały wysyłane przez dziecko, co zdecydowanie pomaga w początkach rodzicielstwa.

Beata Napierała – mama Anielki, pedagog specjalny, terapeuta

Negatywny wpływ stresu na ciążę i dziecko

Słowo „stres” zazwyczaj kojarzy się negatywnie, z czymś niepożądanym. Jednak stan stresu ma również wymiar pozytywny, mobilizujący do rozwoju. W sytuacjach szczególnie trudnych reakcja obronna może uratować życie.

W tym rozdziale zajmiemy się sposobami, poprzez które umysł matki może wpływać na rozwój płodu oraz przyjrzymy się koncepcji jego programowania . Zbadamy również wpływ aspektów emocjonalnego i poznawczego umysłu matki na rozwój płodu i na rozwijające się relacje matki z nienarodzonym dzieckiem. Epidemiologiczne badania profesora Davida Barkera rozwinęły naszą wiedzę na temat programowania płodu, na temat długoterminowego zdrowia i dobrego samopoczucia dziecka i dorosłego, szczególnie w kontekście takich chorób, jak otyłość, cukrzyca i choroby sercowo-

-naczyniowe [4]. Od tego czasu wiadomo, że programowanie płodu może nastąpić w wyniku znacznie subtelniejszych zmian w środowisku macicy, np. zmiany diety przez matkę lub przeżywania przez nią stresu.

Rola stresu w programowaniu płodowym. Okres rozwoju embrionalnego następuje wtedy, gdy powstają podstawowe struktury ciała. W dziewiątym tygodniu ciąży zarodek staje się płodem, a płód uważa się za zdolny do życia poza brzuchem matki od 24. tygodnia ciąży. Programowanie płodu odnosi się do sposobu, w jaki środowisko w łonie matki może wpływać na rozwój płodu, a tym samym może mieć trwały wpływ na dziecko. W trakcie rozwoju płodu istnieją okresy krytyczne, które mogą mieć wpływ na dalszy rozwój dziecka. Na przykład podczas pierwszych kilku tygodni ciąży u dziecka następuje wzrost ramion i nóg, a inne narządu, takie jak mózg, rozwijają się na każdym etapie ciąży. Zatem spożywanie alkoholu, czy niektórych leków wpływa negatywnie na rozwój układu nerwowego i mózgu płodu przez całą ciążę. Również stan emocjonalny kobiety w ciąży może wpływać na rozwój dziecka w macicy i mieć długotrwały wpływ na jej dziecko. Badania wykazały, że nienarodzone dzieci mogą być dotknięte przez kłótnie rodziców, niepokój odczuwany przez matkę, lecz również stres wywołany klęskami żywiołowymi [2]. Skutki są długofalowe. Dziecko może mieć większe problemy emocjonalne, z zachowaniem, wolniej się uczyć. Różne dzieci są dotknięte wpływem stresu na różne sposoby.

Oczywiście nie jesteśmy w stanie wyeliminować stresu w naszym życiu. Emocjonalny umysł matki w ciąży może zmieniać się pomiędzy uczuciem szczęścia i spokoju, a innymi, mniej optymalnymi odczuciami, takimi jak lęk i depresja. Niepokój w czasie ciąży jest powszechny, a przeżywanie lęku w zależności od etapu ciąży jest niejako wpisane w ten odmienny stan kobiety. Jednak obserwując stan emocjonalny kobiety, możemy zmniejszyć ryzyko problemów w późniejszym życiu.

Znaczenie silnego stresu w ciąży. Biorąc pod uwagę, jak wrażliwym okresem dla kształtowania się rozwoju psychologicznego jest ciąża, chciałabym tutaj podkreślić wpływ silnego lub traumatycznego stresu na rozwijający się płód. Warto zaznaczyć, że częstość występowania u kobiet problemów ze zdrowiem psychicznym w okresie przedporodowym jest wysoka. Ciąża to szczególnie wrażliwy okres, narażony na występowanie zaburzeń psychicznych u kobiety. Aż u 20% kobiet w ciąży występują objawy lęku. Zarówno lęk, jak i depresja w czasie ciąży, są związane z depresją poporodową. Wiele kobiet doświadcza w tym czasie również innych problemów. Na przykład, około 30% przypadków przemocy domowej rozpoczyna się w czasie ciąży, a około 9% kobiet jest maltretowanych w czasie ciąży lub po porodzie. Niektóre badania przeprowadzone w ostatnim dziesięcioleciu i to, co mówią nam o wpływie stresu na rozwijający się płód, skupiają się wokół neurobehawioralnego i psychologicznego funkcjonowania dziecka [2]. Na przykład istnieje wyraźny wpływ silnego stresu przeżywanego przez matkę na neurorozwojowe funkcjonowanie noworodka, w tym wzrost lęku i trudnego temperamentu, problemy ze snem i na poziomie poznawczym. Natomiast u dzieci starszych, w wieku od trzech do 16 lat, badania wskazują na zwiększone ryzyko wystąpienia problemów emocjonalnych, zwłaszcza lęku i depresji oraz objawów deficytu uwagi, zespołu nadpobudliwości psychoruchowej i zaburzeń zachowania.

Zatem im więcej niepokoju przeżywa matka, tym większe jest ryzyko wystąpienia problemów u dziecka. Jednak warto zaznaczyć tu, że nie tylko toksyczny lub ekstremalny stres ma znaczenie. Niektóre badania wykazały zwiększone ryzyko dla dziecka, jeśli matka jest narażona na większą ilość codziennych kłopotów lub przeżywa silny niepokój związany z ciążą [2]. Zatem zarówno długotrwały, przewlekły stres, jak i krótkotrwały, ale silny, mają szkodliwy wpływ na rozwijający się płód.

Stres a wsparcie w ciąży. Ojcowie, rodziny i pracodawcy mają do odegrania bardzo ważną rolę. Wydaje się ważne, aby kobieta w ciąży była objęta kompleksową opieką. Rola partnera jest najprawdopodobniej najważniejsza ze wszystkich. Jego wsparcie może być niejako buforem dla przeżyć przyszłej mamy. Z drugiej strony np. nadużywający przemocy partner może znacznie pogorszyć sytuację. Zatem tutaj potrzebna byłaby również duża świadomość, m.in. własnych potrzeb i przeżyć zarówno kobiety w ciąży, jak i jej partnera. Z kolei ze strony społeczeństwa czy pracodawców ważna jest wrażliwość na to, czego kobieta potrzebuje w tym odmiennym stanie. Są kobiety, które uwielbiają pracować i będą chciały to robić do końca ciąży, ale są i takie, dla których aktywność związana z pracą będzie zbyt wymagająca. Warto dać przyszłej mamie wybór w tym względzie. Jeśli chodzi o profesjonalną pomoc, może ona w tym czasie korzystać z wielu form wsparcia, np. warsztatów dedykowanych kobietom w ciąży. Wiedza, która jest przekazywana na zajęciach szkoły rodzenia czy w kręgach kobiet, może pomóc uspokoić wiele lęków przyszłej mamy, nie jest natomiast wystarczająca w przypadku poważniejszych problemów, tj. silne lęki, ciąża wysokiego ryzyka lub depresja. Wówczas należy skonsultować się z psychiatrą, psychologiem lub psychoterapeutą. Warto zgłosić się już w trakcie ciąży,

aby uporać się z wewnętrznymi konfliktami zanim, wraz z momentem narodzin, rozpocznie się dwukierunkowa interakcja.

Doświadczenie stresu, niezależnie od sytuacji zewnętrznej, jest wpisane w szczególny czas bycia w ciąży. Jednak doświadczanie dużej ilości trwałego stresu nie służy ani kobiecie, ani jej dziecku. Zatem warto otoczyć odpowiednią opieką mamę i dziecko,  nawet całą rodzinę.

Aleksandra Wierzejska – mama Zosi i Jerzyka, psycholog i psychoterapeutka, wierzejskapsychoterapia.pl

Wcześniaki, 

czyli szczęście, które przyszło przedwcześnie

Wcześniak to dziecko urodzone przed 37. tygodniem ciąży. Poniżej 28. tygodnia ciąży mamy do czynienia ze skrajnymi wcześniakami, a powyżej 34. tygodnia ciąży mówimy o późnych wcześniakach. Ta ostatnia grupa jest w najlepszej sytuacji, gdyż na tym etapie narządy są w zasadzie wykształcone, pozostaje kwestia umiejętności jedzenia, oddychania i nadrobienia wagi. W najtrudniejszym położeniu są skrajne wcześniaki i to one toczą najcięższą batalię o życie.

Przedwczesne narodziny. Przyczyn wcześniactwa jest wiele i są one różne – mogą wynikać zarówno z problemów w Twojej fizjonomii, niewłaściwego postępowania w czasie ciąży, jak i z zewnętrznych czynników, takich jak zakażenia. Czasem jednak bywa tak, że mimo umiarkowanej aktywności, zdrowego stylu życia, częstych kontroli u lekarza i książkowego przebiegu ciąży, na świat przychodzi wcześniak. I pojawia się bez żadnych wcześniejszych symptomów – po prostu zaczyna się poród i już jest za późno, by przeciwdziałać. Wtedy najistotniejsze jest szybkie dotarcie do szpitala, najlepiej – jeśli istnieje taka możliwość – do takiego z oddziałem neonatologicznym zajmującym się wcześniakami. Wszelkie krwawienia czy bóle, przypominające ten towarzyszący rozstrojowi żołądka lub miesiączkowy, są sygnałem, że dzieje się coś złego i trzeba jechać na kontrolę. Również brak aktywności ruchowej dziecka przez cały dzień powinien zaniepokoić Cię i skłonić do wizyty w szpitalu. Kiedy rozpocznie się przedwczesny poród, po przyjęciu do szpitala i badaniu, natychmiast otrzymujesz kroplówkę z lekiem mającym opóźnić poród. Lek ten zwykle opóźnia go tylko o kilka dni (choć bywa też, że i znacznie dłużej), ale jest niezmiernie istotny, gdyż w międzyczasie otrzymujesz dwa zastrzyki ze sterydów przyspieszające rozwój płuc dziecka, co z kolei zwiększa jego szanse po przyjściu na świat. Jeśli uda się w międzyczasie przetransportować Cię do szpitala z oddziałem neonatologicznym, dziecko od razu po porodzie trafia na ten oddział. Jeśli nie, zostaje przetransportowane do szpitala, w którym personel jest w stanie zapewnić mu odpowiednie warunki. Wtedy do momentu swojego wypisu pozostajesz niestety w innym szpitalu niż dziecko.

Poród w przypadku wcześniaka wygląda nieco inaczej niż klasyczny poród w szpitalu. Planu porodu nikt nie bierze pod uwagę. Priorytetem jest dobro dziecka. Standardową procedurą przy przedwczesnym porodzie naturalnym jest nacięcie krocza w celu ochrony główki dziecka. Cały przebieg porodu odbywa się w asyście lekarza, obecni są również anestezjolog i położna, przy czym w takiej sytuacji to lekarz, a nie położna, koordynuje cały poród. Przy porodzie naturalnym może być obecny ojciec dziecka.

Pierwsze chwile po porodzie. Skrajny wcześniak nie trafia po porodzie w Twoje ramiona. Jest od razu badany i, jeśli zachodzi konieczność, intubowany, a zaraz po tym trafia do inkubatora. Na oddział poporodowy zostajesz przeniesiona sama, natomiast maleństwo trafia – zależnie od stanu – albo na oddział intensywnej opieki medycznej (OIOM), albo na oddział tzw. opieki pośredniej. Skrajne wcześniaki oraz maluszki z wadami wrodzonymi zagrażającymi zdrowiu i życiu są przenoszone na OIOM. Późne wcześniaki, które fizjologicznie są w pełni rozwinięte, ich organizmy są bezpieczne, a waga przekracza 2 kg, mogą pozostać z mamą, jeżeli tak zadecyduje lekarz.

Reszta trafia na „pośrednią”.

Mama wcześniaka. Twoim najważniejszym zadaniem po przedwczesnym porodzie jest wzbudzenie i utrzymanie laktacji. Lekarze na oddziale OIOM wyznają zasadę, że dla dziecka nie ma nic lepszego niż mleko matki, które pozwala maleństwu lepiej się rozwijać i nadganiać straty. Mleko mamy jest tam traktowane nie tylko jako pokarm, ale jako lek. Aby wzbudzić i podtrzymać laktację, musisz przede wszystkim często odciągać pokarm, minimum 6-8 razy na dobę, w równych odstępach czasowych. Wskazane jest też odciąganie w systemie 3-5-7, gdzie każda z cyfr oznacza ilość minut, podczas których należy odciągać pokarm z obydwu piersi na zmianę (łącznie 30 minut). Na oddziale neonatologicznym zwykle dostępne są laktatory, z których można korzystać w czasie przebywania na terenie szpitala (zarówno do momentu wypisu matki, jak i podczas odwiedzin u dziecka). Przy problemach ze wzbudzeniem laktacji powinnaś stosować suplementy zawierające słód jęczmienny i regularnie nawadniać organizm. W szpitalu możesz poradzić się doradcy laktacyjnego.

Istnieje również możliwość skorzystania z pomocy psychologa.

Po porodzie pozostajesz na oddziale tylko kilka dni, tak jak w przypadku prawidłowo przebiegającego porodu, a następnie zostajesz wypisana do domu. Do dziecka możesz dojeżdżać na wizyty lub skorzystać odpłatnie z przyszpitalnego hoteliku. Są to zwykle albo opłacane łóżka na oddziałach, gdzie później możesz mieć dziecko przy sobie, albo stanowią osobny budynek przyszpitalny i są po prostu noclegownią dla mam. Niezależnie od decyzji, masz prawo przebywać przy dziecku dowolną ilość czasu. Ojciec dziecka może dojeżdżać w wyznaczonych porach. W tym czasie, w zależności od szpitala, możecie czuwać przy dziecku razem lub na zmianę. Na OIOM i oddziały oznaczone jako opieka ciągła/pośrednia (czyli te, na które dziecko trafi po opuszczeniu OIOM-u), mogą wejść wyłącznie rodzice dziecka.

Karmienie wcześniaka. Jeżeli zadeklarujesz karmienie naturalne, masz obowiązek dostarczać do „kuchni laktacyjnej” odciągnięte mleko. Należy je przechowywać i transportować zgodnie z instrukcją otrzymaną w szpitalu. Jeśli z jakiegoś powodu nie dostarczysz mleka, dziecko otrzyma mieszankę mlekozastępczą dla wcześniaków.

W przypadku, gdy z różnych przyczyn nie możesz karmić własnym mlekiem, istnieje możliwość skorzystania z zasobów banku mleka. Informacje na temat banków mleka w Polsce znaleźć można na stronie Fundacji Bank Mleka Kobiecego (www.bankmleka.pl). Mamy dysponujące nadmiarem mleka mogą rozważyć wsparcie takiego banku.

Wcześniakom o niskiej masie urodzeniowej szpital niekiedy dodaje do mleka preparat, który przyspiesza proces nabierania masy ciała przez dziecko – zapytaj o jego nazwę przy wypisie ze szpitala. Po konsultacji z lekarzem możesz go zamówić w aptece i dodawać również po powrocie do domu.

Pobyt dziecka w szpitalu. Szpital często oferuje rodzicom bezpłatne szkolenia dotyczące opieki nad wcześniakiem i pierwszej pomocy. W trakcie pobytu dziecka w szpitalu możesz (wspólnie z tatą maluszka) brać udział w czynnościach pielęgnacyjnych, takich jak przewijanie i karmienie piersią lub butelką, natomiast kąpiel i ubieranie maluszka leży po stronie personelu medycznego.

Dla dziecka kontakt z rodzicem jest bardzo ważny. Maleństwa leżącego w inkubatorze możesz dotykać, mówić do niego, śpiewać mu, a także dostarczyć dla niego wypraną pieluszkę, z którą spałaś. Twój zapach ma ogromne znaczenie. Warto dopominać się o możliwość kangurowania dziecka – jeśli nie ma zasadnych przeciwwskazań, kangurować można nawet kilogramowe maluszki z inkubatora. Personel ma obowiązek to umożliwić. Udowodniono naukowo, że kangurowane dzieci lepiej się rozwijają i szybciej doganiają donoszonych rówieśników. Zalecanym minimalnym czasem jednorazowego kangurowania jest godzina. Górnego limitu czasowego nie ma.

Personel medyczny ma obowiązek informować Cię o wszystkim, co dotyczy dziecka, ale w praktyce robi to tylko wtedy, gdy rodzice zadają właściwe pytania. Pielęgniarki należy pytać o wszelkie kwestie związane z opieką, zaś lekarza prowadzącego o wszelkie aspekty medyczne, tj. stan ogólny dziecka, postępy, ewentualne zabiegi czy operacje, podawane leki, przeprowadzone badania i ich wyniki. Co dwa tygodnie wykonywane są badania w kierunku retinopatii i o ich wynik również powinnaś pytać lekarza. Przy wykryciu we wstępnym badaniu nieprawidłowości lub wątpliwości pamiętaj, by pilnować, czy ponowne badania zostały wykonane w terminie i pytaj o wyniki.

Na OIOM-ie o całokształcie postępowania decyduje lekarz. Jeżeli pisemnie nie wyrazicie zgody na jakąś formę leczenia, a lekarze uznają, że istnieje zagrożenie życia dziecka i dany zabieg jest konieczny, kontaktują się przez specjalną dla nich linię z sądem. Sąd zaocznie pozbawia Was praw rodzicielskich w zakresie danej decyzji. Na oddziale opieki ciągłej/pośredniej, gdy zagrożenie życia nie występuje, macie możliwość decydować, czy aprobujecie daną formę leczenia (np. transfuzję krwi, gdy dziecko jest słabe i anemiczne). Przysługuje Wam również prawo do decydowania o ewentualnym wykonaniu szczepień. Jeśli wyraziłaś zgodę na szczepienia, ale nie chcesz, by podano te, w których posiadaniu jest szpital, masz możliwość zakupu innych szczepionek w aptece i dostarczenia ich

na oddział z zachowaniem odpowiednich warunków transportu.

Dziecko umieszczone w inkubatorze zostaje przeniesione do łóżeczka po opanowaniu umiejętności oddychania i osiągnięciu wagi minimum 1700 g. Aby maluszek otrzymał wypis ze szpitala, konieczne jest osiągnięcie wagi minimum 2000 g i opanowanie umiejętności samodzielnego oddychania i jedzenia.

Wypis ze szpitala i kolejne wizyty kontrolne. Wypis do domu jest równoznaczny z definitywnym opuszczeniem oddziału neonatologicznego, bez możliwości powrotu. Wypisany maluszek, w razie problemów, trafi już na inny oddział w szpitalu dziecięcym, a nie położniczym. Koniecznie przeczytaj otrzymany wypis przed opuszczeniem szpitala i w razie jakichkolwiek wątpliwości, skonsultuj się z lekarzem. Wypis wiąże się też z otrzymaniem szeregu skierowań. Część z nich będzie wskazywać konkretny termin wizyty w danej placówce, inne będą wymagały samodzielnego umówienia wizyty. Koniecznie zrób to jak najszybciej, gdyż terminy oczekiwania na wizytę bywają długie, a u wcześniaków czas odgrywa kluczową rolę.

Dzwoniąc do konkretnych placówek, powinnaś zaznaczyć, że umawiasz wcześniaka. Część placówek trzyma dla takich maluszków kilka wolnych terminów. Wcześniaki otrzymują zazwyczaj skierowania na:

Warto postarać się też o wizytę u ortopedy (skierowanie może wystawić pediatra). Ilość wizyt u danego specjalisty jest uzależniona od indywidualnego rozwoju dziecka. Szpital wystawia jedno skierowanie na rehabilitację, ale możesz poprosić pediatrę dziecka o jeszcze jedno i umówić się równolegle w dwóch placówkach, aby częściej rehabilitować malucha.

W ramach NFZ istnieje możliwość rehabilitacji w dowolnej ilości placówek z zastrzeżeniem, że dwoje zajęć nie może odbywać się tego samego dnia (wówczas tylko jedne będą refundowane).

Synagis. Od 2018 roku każdemu wcześniakowi urodzonemu przed 32. tygodniem ciąży przysługuje w pełni refundowany przez NFZ lek o nazwie Synagis. Koszt podania takiego leku prywatnie wynosi około 5 tysięcy złotych. Lek ten podaje się w postaci pięciu szczepień i jest on przeciwciałem ludzkiego wirusa RS. Wirus ten u dzieci donoszonych nie jest prawdopodobnie groźny, u wcześniaków natomiast może prowadzić do zapalenia płuc, niewydolności oddechowej, a nawet śmierci. Szpital telefonicznie kontaktuje się z Tobą i umawia termin podania leku, możesz jednak przed wypisem upewnić się, że ten kontakt nastąpi. Nie masz jednak obowiązku godzić się na przyjęcie leku. Przed wyrażeniem zgody powinnaś zapoznać się z ulotką.

Kalendarz szczepień. Przed realizacją kalendarza szczepień konieczna jest wizyta u neurologa, który każdorazowo zatwierdzi gotowość dziecka pod względem neurologicznym. Skierowanie wystawić musi lekarz rodzinny. Powinnaś też, zwłaszcza gdy wystąpią jakiekolwiek powikłania poszczepienne lub niepożądane odczyny poszczepienne (NOP), poprosić pediatrę o skierowanie do poradni szczepień. Tam pomogą Ci dobrać pakiet możliwie najbezpieczniejszy i dostosują terminy szczepień do możliwości dziecka. Dobrze taką wizytę odbyć już po kontroli neurologicznej, z wynikiem badania. Pamiętaj, że wcześniakowi przysługują bezpłatnie szczepienia skojarzone, gdyż takiego maluszka nie wolno szczepić pełnokomórkowym krztuścem, a wyłącznie acelularnym. W Twoim interesie jest, by przychodnia o tym pamiętała.

„Must have” w domu. Przed wypisem dziecka musisz zaopatrzyć się w niezbędną wyprawkę dla wcześniaka. Jest to całokształt standardowego wyposażenia dla dziecka. Pamiętaj o ubrankach w odpowiednim rozmiarze – niełatwo takie znaleźć, dlatego zajmij się tym, w miarę możliwości, wcześniej. Do akcesoriów must have przy wcześniaku należy laktator. Konieczne jest również posiadanie opakowania termicznego z wkładami chłodzącymi, by przewozić ściągnięte mleko do szpitala. Po wypisie bardzo pożądany jest monitor oddechu. Urządzenie to umieszcza się pod materacem łóżeczka. Monitoruje ono oddech i w razie bezdechu powyżej 20 sekund natychmiast uruchamia alarm. Dobrze jest wybrać model z certyfikatem medycznym, gdyż szybka reakcja może uratować wcześniakowi życie.

Kiedy wcześniak dogoni rówieśników? Wiek wcześniaka liczy się według dwóch dat: daty porodu i daty skorygowanej (czyli daty, kiedy poród miał nastąpić). Każdemu lekarzowi specjaliście należy podawać obydwie daty, gdyż jest to niezbędne do prawidłowej oceny postępów. Wszelkie oczekiwania rozwojowe stawiane dziecku przelicza się na wiek i pod wiek skorygowany układane są czynności rehabilitacyjne. Rozszerzanie diety następuje pomiędzy wiekiem rzeczywistym a skorygowanym i dostosowuje się je do dziecka na bazie obserwacji. Wcześniak przestaje być traktowany jak przedwcześnie urodzone dziecko, gdy ukończy dwa lata (wiek skorygowany). Do tego czasu wszelkie różnice rozwojowe powinny być już wyrównane i maluch nie powinien odstawać od rówieśników.

Pomoc dla rodziców. Rodziców dzieci przedwcześnie urodzonych wspiera Fundacja Wcześniak. Rokrocznie wydaje ona bezpłatny Niezbędnik Rodzica Wcześniaka – wystarczy zamówić go na stronie wczesniak.pl lub poprosić o niego mailowo.

Coraz więcej szpitali również dołącza do charytatywnej kampanii pod nazwą Ośmiorniczki dla Wcześniaków. Akcję w Polsce zapoczątkowała dr Marta Tomaszewska – pediatra z Patologii i Intensywnej Terapii Noworodka WSzZ w Kielcach. Obecnie bawełniane ośmiorniczki dziergają wolontariuszki i dostarczają na oddziały neonatologiczne. Ośmiorniczki składają się w 100% z antyalergicznej bawełny i są wypełnione kulką silikonową. Macki ośmiorniczek mają przypominać maluszkowi pępowinę i budować jego poczucie bezpieczeństwa.

Niezależnie od postępów medycyny, wcześniak, szczególnie skrajny, całe życie może borykać się ze skutkami wcześniactwa. Pocieszający jest jednak fakt, że coraz częściej nawet najmłodsze maluszki mają zdecydowanie większe szanse na przeżycie niż dawniej. Niezależnie od problemów, z jakimi przyjdzie Ci się zmierzyć jako mamie wcześniaka, pamiętaj, że dla tego małego wojownika największym wsparciem zawsze są rodzice. Jeśli jesteś blisko i na każdym kroku okazujesz maluszkowi miłość, wiele problemów, przy odpowiednim zaangażowaniu, da się pokonać. 

Anna Frąckowiak – mama wcześniaka z 28. tygodnia ciąży

Pierwsze kroki z niepełnosprawnością

Kiedy zaczynałam pisać ten rozdział był maj 2018 roku, a w polskim sejmie trwał protest okupacyjny Rodziców Osób Niepełnosprawnych. W tych okolicznościach niełatwo było pisać o początkach radzenia sobie ze słabością i niepełnosprawnością własnego dziecka w sposób, w jaki najbardziej bym chciała – bez popadania w heroizmy, martyrologię lub opowieść o niekończącym się trudzie, nie pisać stanem umysłu, wieczornym zmęczeniem albo frustracją.

Przed porodem nie wiedziałam o niepełnosprawności mojego syna, byłam więc zaskoczona do tego stopnia, że przez dłuższą chwilę, na widok jego zwiniętych nóg, sądziłam, że każdy noworodek tak właśnie wygląda i po prostu nikt nie poświęcił temu zagadnieniu miejsca w literaturze. Po tej szczególnie długiej, niezapomnianej chwili okazało się jednak, że nogi nie prostują się, a według specjalistycznej terminologii patrzyłam na przypadek wrodzonych stóp końsko-szpotawych. Po niespełna czterech latach wyzwań związanych z niepełnosprawnością mojego syna wiem, że gdyby na początku podpowiedziano mi, co warte jest moich starań, oszczędziłabym odrobinę czasu, stresu i pieniędzy. W tym czasie nauczyłam się prosić o pomoc – w tym również o pomoc finansową, składać skargi, wypełniać formularze i wnioski. Chciałabym więc zaproponować Ci kilka pierwszych kroków, które powinny sprawdzić się w bardzo różnorodnych sytuacjach.

Krok pierwszy. Specjalistki i specjaliści. Znajdź najlepszą specjalistkę lub specjalistę zajmującego się trudnością Twojego dziecka. Niepotrzebnie odbyłam wiele konsultacji z osobami, które mimo braku wiedzy i doświadczenia, wypowiadały się na temat stóp mojego syna. Rzadko występujące schorzenia lub wady mogą przerosnąć kompetencje lekarek i lekarzy szpitala, w którym planujesz poród i nie tylko moje doświadczenie pokazuje, by nie traktować poporodowej diagnozy, jako jedynej możliwej, choć ta chwila wydaje się być na tyle przełomowa, że prawie ostateczna.

Podkreśliła to inna współpracująca przy naszym projekcie mama niepełnosprawnego dziecka, Zuzanna: „Nie polegaj na opinii jednego lekarza. Zawsze sięgaj po drugą opinię, najlepiej u specjalisty o stopień wyżej. Kilka godzin po porodzie usłyszałam, że jestem mamą niewidomego dziecka, a wychowuję dziecko słabo widzące”.

Krok drugi. Dokumentacja. Poza zdjęciami pamiątkowymi koniecznie wykonuj dobrej jakości dokumentację zdjęciową niemowlęcia. W pierwszych tygodniach warto włączyć dokumentowanie do ważnych domowych rytuałów. Ja wpadłam na to zbyt późno, by w komfortowy sposób móc z perspektywy czasu śledzić rozwój wady, korekcje i nawroty. Czasem zapytana przez specjalistę/specjalistkę od jak dawna coś się wydarza lub kiedy zauważyłam pierwsze zmiany nie potrafiłam odpowiedzieć. Mimo wielkiego skupienia na dziecku i jego potrzebach, a może właśnie z tego powodu dni stają się do siebie łudząco podobne, zmęczenie wymusza automatyzm. Podczas dotychczasowego leczenia w dużych ośrodkach terapeutycznych nikt nie zaproponował mi tego rodzaju elektronicznej dokumentacji, a bez niej skuteczność terapii trudno potwierdzić lub ją podważyć.

Krok trzeci. Orzeczenie o niepełnosprawności. Najważniejszym pierwszym dokumentem będzie dla Was orzeczenie o niepełnosprawności wydawane przez powiatowe/miejskie lub wojewódzkie zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności [3]. Gromadź oficjalną dokumentację medyczną i wymagaj każdej diagnozy lekarskiej na piśmie na przykład w formie zaświadczenia. Jeśli Twoje dziecko nie spełnia kryteriów wymaganych do orzeczenia możecie od razu starać się o wydanie opinii przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną. Więcej informacji znajdziesz w kroku siódmym.

Dzięki orzeczeniu możesz wnioskować o dofinansowanie na przykład do zakupu sprzętu medycznego zleconego przez lekarkę lub lekarza. Takie wybrane zakupy dofinansowuje najpierw Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ), a w przypadku, gdy dofinansowanie nie pokrywa całej kwoty możesz wnioskować o kolejny zwrot do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) [5].

Na podstawie orzeczenia o niepełnosprawności możesz starać się o świadczenie pielęgnacyjne, zasiłek pielęgnacyjny lub inne świadczenia rodzinne w urzędzie miasta, a jeśli spełniasz kryterium dochodowe, możesz ubiegać się również o świadczenie 500+ na pierwsze dziecko [2]. Przysługują Ci także ulgi w podatkach i zniżki na komunikację.

Krok czwarty. Fundacje. W przypadku każdej niepełnosprawności pieniądze to nie wszystko, ale jednak bardzo dużo. Kiedy otrzymasz orzeczenie natychmiast zapisz dziecko do fundacji działającej na rzecz dzieci z niepełnosprawnościami. Im szybciej to zrobisz tym szybciej będziesz mogła gromadzić środki pochodzące na przykład z przekazania 1% podatku na subkoncie założonym dla dziecka, dzięki którym można na przykład przeprowadzić refundację faktur za leki, konsultacje lekarskie lub terapię. Każda fundacja ustala własny regulamin współpracy, warto więc poświęcić chwilę na porównanie ofert i wybranie najkorzystniejszej.

Krok piąty – Ośrodki Wczesnej Interwencji. Dzięki doświadczonej koleżance szybko dowiedziałam się o Ośrodkach Wczesnej Interwencji (OWI) i było to przełomowe wydarzenie w moim doświadczeniu

macierzyństwa z niepełnosprawnością.

Mianem wczesnej interwencji określa się szereg wielospecjalistycznych oddziaływań diagnostycznych, leczniczo-rehabilitacyjnych i terapeutycznych, podjętych w stosunku do dziecka i jego rodziny. Ma na celu jak najszybsze wykrycie trudności rozwojowych i minimalizowanie ich tak, aby dziecko uzyskało możliwie najlepszy dla niego rozwój w sferze ruchowej, intelektualnej, emocjonalnej i społecznej [1].

OWI borykają się nadal z brakiem stałego finansowania, ponieważ nie uwzględnia ich ustawa i Program „Za życiem”, który wprowadzony został na początku 2017 roku. Z tego powodu czas oczekiwania na miejsce jest bardzo długi, zbyt długi dla potrzeb większości dzieci. Ja czekałam na przyjęcie sześć miesięcy, ale kolejne trzy lata współpracy były decydujące, dodawały otuchy, łagodziły poczucie osamotnienia, było po prostu niepowtarzalnym wsparciem, na które warto czekać.

W ośrodku zajmie się Wami wysokospecjalistyczny i wielodyscyplinarny zespół, który ustala Indywidualny Program Rehabilitacyjno-Terapeutyczny, zapewniając między innymi wsparcie psychologiczne matkom i rodzinom. Znalezienie ośrodka wczesnej interwencji, pozyskanie odpowiedniego skierowania od pediatry i skompletowanie niezbędnych dokumentów wymaganych przez ośrodek do przyjęcia powinno stać się dla Ciebie priorytetem.

Wspomniana przeze mnie ustawa o tak zwanym wsparciu kobiet w ciąży i rodzin „Za życiem” to projekt skierowany do kobiet, które decydują się na urodzenie dziecka, u którego zdiagnozowano ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu, a także dziecka, które wskutek wad lub schorzeń umrze po porodzie. Na podstawie zaświadczenia, które potwierdza diagnozę, a także potwierdzenia, że kobieta była pod opieką lekarską najpóźniej od 10 tygodnia ciąży, a dziecko urodziło się żywe, można wnioskować o jednorazowe świadczenie w wysokości 4 000 złotych. Ustawa ta powołała również stanowisko asystenta rodziny, a szczegóły korzystania ze wsparcia znajdują się w informatorze ustawowym [4].

Krok szósty. Wsparcie dla Ciebie. Kiedy myślę o macierzyństwie z niepełnosprawnością, to myślę o byciu mamą niepełnosprawnego dziecka, czyli mamą smutną, rozczarowaną i zmęczoną. To jest też herstoria o żalu, o załamaniu, o lęku i niepewności, czyli o konieczności wsparcia dla mamy, której dotyczą wszystkie rozdziały tej książki, choć większości mam nie dotyczy akurat ten. Niepełnosprawność to zagadnienie innej kategorii. Zwykłe non-fiction to waga lekka, a my każdego dnia zwyciężamy w wadze ciężkiej.

Z własnego doświadczenia polecam profesjonalne wsparcie psychologiczne – terapię indywidualną lub spotkania wspólnie z partnerem lub partnerką. Być może wystarczy kilka sesji i świadomość, że w sytuacji kryzysu będziesz miała do kogo się zwrócić. Takie spotkania na neutralnym gruncie pozwalają na przykład określić sposób, w jaki chcesz mówić o sobie w nowej sytuacji, jak ustalać granice, pomyśleć o swoich potrzebach bez oceniania, z zapewnieniem pełnej dyskrecji.

W dyskusji, która odbyła się w grupie mam piszących książkę pojawiły się również słowa o grupach wsparcia – moim zdaniem wybór zależy od osobistych potrzeb, a grupę wsparcia wpisałabym na drugie miejsce listy działań na rzecz własnego zdrowia. Indywidualne spotkania z psycholożką lub psychologiem wydają się być również bardziej otwarte, jeśli chodzi o wsparcie dla pary, która doświadcza rodzicielstwa z niepełnosprawnością. Warto o tę relację zadbać, by dawała oparcie, bliskość i siłę do wspólnie podejmowanych wyzwań. Początkowa niepewność i lęk w zetknięciu się z mnogością i różnorodnością podejść medycyny tradycyjnej i alternatywnej paraliżuje, daj sobie chwilę na oswojenie się z decyzjami, które masz podjąć lub tymi, które już podjęto w Twoim imieniu. Twój spokój to podstawa powodzenia każdej terapii.

Krok siódmy. Orzeczenie o Potrzebie Wczesnego Wspomagania Rozwoju. Czekając na miejsce w OWI lub gdy dziecko nie spełnia kryteriów orzekania o niepełnosprawności, niezwłocznie skorzystaj z wizyty w poradni psychologiczno-pedagogicznej (wybieranej na podstawie adresu zameldowania), w której możesz wnioskować o wydanie Opinii lub Orzeczenia o Potrzebie Wczesnego Wspomagania Rozwoju (WWR). Wymagane będzie również orzeczenie o niepełnosprawności. Dzięki Opinii o Potrzebie WWR Twoje dziecko zostanie objęte bezpłatną opieką od momentu jej wydania do podjęcia nauki w szkole – WWR realizują zarówno publiczne, jak i niepubliczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne, przedszkola integracyjne, przedszkola ogólnodostępne i inne wyznaczone placówki. Jeśli uda Ci się skorzystać z pomocy OWI, w nim również zostaną zrealizowane wskazania zawarte w opinii. Jeśli posyłasz dziecko do żłobka lub przedszkola prywatnego dyrekcja ma obowiązek realizować wskazania orzeczenia z dotacji celowej, o którą musi ubiegać się w urzędzie miasta. Pamiętaj, aby ściśle współpracować z ochronką – monitorować jakość i częstotliwość zajęć, wybierać terapeutki i terapeutów, kontrolować ich kompetencje, a w razie wątpliwości, co do jakości lub wypełniania zaleceń zwróć się z prośbą o przeprowadzenie kontroli do kuratorium oświaty (możesz to zrobić również anonimowo).

Kolejnym dokumentem wydawanym przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne jest Orzeczenie o Potrzebie Kształcenia Specjalnego, na podstawie którego dziecku przysługiwać będą dodatkowe godziny zajęć wspierających rozwój w przedszkolu (przedszkole prywatne będzie mogło starać się o dodatkową dotację celową). Oba orzeczenia mogą zostać wydane jednocześnie.

Krok ósmy. Zaufanie. Wierzę, że trafisz na odpowiednie osoby, które udzielą wsparcia w kolejnych wyborach – że będą to dobre lekarki i lekarze, uważne terapeutki i terapeuci, doświadczone psycholożki i psycholodzy. Ostatnim krokiem na tym etapie było dla mnie zaufanie – wybór drogi, wyznaczenie celów i sposobów dążenia do ich realizacji, znalezienie oparcia w specjalistce lub specjaliście, którzy zdobyli moje zaufanie najlepszymi kompetencjami i oddaniem. Na tej drodze warto zachować otwartość na nowe możliwości, jednak najważniejszy okaże się spokój wynikający z podjęcia decyzji, którą w danym momencie uznasz za dobrą i na miarę naszych możliwości. O zaufaniu wspomina też Zuzanna, a ja wraz z nią chętnie napiszę: „Ufaj swojej intuicji. Ty jesteś specjalistką od stanu swojego dziecka”.

Wraz ze zdobywaniem doświadczenia nabędziesz wprawy i pewności, która zapewni oparcie we wszystkich wyzwaniach, jakie stoją przed najdzielniejszymi i najwytrwalszymi ze wszystkich mam. 

Pamela Bożek – artystka wizualna, feministka, mama IgnacegoMoja historiaNie wychowuj dziecka, które chciałaś mieć, tylko to, które masz

Yoda jak większość noworodków nie grzeszył urodą; zupełny brak włosów na czubku głowy w połączeniu z czupryną wokół á la mnich, robił wrażenie malutkiego staruszka. Byłam przeszczęśliwa trzymając go w ramionach. Niepokoiły mnie tylko dwie rzeczy: bardzo niska waga (2 160 g) i zamglone oczy. Dopiero później zaczął się koszmarny korowód lekarzy, który ciągnął się przez ponad rok.

Już po kilku godzinach wezwano z innego szpitala znaną okulistkę. W małej sali badań zrobiło się ciasno. Byłam tam ja, położna, neonatolog, ordynator neonatologii i specjalistka od oczu noworodków z kosmicznymi goglami. Maleńki Yoda leżał na stole, dostał znieczulające krople do oczu. Patrzyłam, jak lekarz włożył mu między powieki metalowe rozwórki. Koszmar. Nikt oprócz położnej nie zwracał się bezpośrednio do mnie. To była rozmowa między lekarzami. Dopiero kiedy zaczęłam zadawać proste pytania, lekko zniecierpliwiona lekarka powiedziała, że nie ma reakcji na światło. Nie zrozumiałam, poprosiłam o wyjaśnienie. „To znaczy, że nie widzi”.

Koniec badania. Becik zawinięto i oddano mi bez słowa. Nie miałam czasu się nad tym zastanowić, bo pojawił się nowy problem. Yodzie zaczął spadać cukier, a ponieważ był malutki i dosyć słaby, nie był jeszcze w stanie sam dobrze ssać. Szybko zapadła decyzja o przewiezieniu go na oddział intensywnej terapii. Dostał ocieplane łóżeczko i kroplówkę. Poczłapałam tam razem z nim, ale nie mogłam zostać na całą noc. Zeszłam do sali, w której mieliśmy spędzić naszą pierwszą noc przytulając się i poznając nawzajem. Nagle dopadły mnie wszystkie tłumione uczucia i najgorsze myśli. Dotarła do mnie informacja, że mój syn jest niewidomy. Wszystkie plany legły w gruzach. Czułam się bardzo zagubiona i nie wiedziałam, czy dam radę być mamą niepełnosprawnego dziecka. Zasnęłam załamana, ze łzami w oczach i uczuciem zupełnej bezradności.

Rano wstałam, umyłam się, przebrałam i poszłam do mojego syna. Trzymanie go na rękach, karmienie i pielęgnowanie dodało mi nowych sił. Był taki malutki i bezbronny, a ja wiedziałam, że muszę być silna, bo on na mnie polega. Niemal od razu zorientowałam się, że diagnoza okulistyczna jest błędna, bo mrużył oczy pod wpływem mocnego światła lampy inkubatora. Starałam się trzymać emocje na wodzy, ale zakiełkowała we mnie nadzieja, że może coś widzi. Jak się później okazało – miałam rację.

Po ponad tygodniu wylądowaliśmy na oddziale patologii noworodka w innym szpitalu, gdzie ugrzęźliśmy na kolejne tygodnie. To był najtrudniejszy okres. Yoda niemal codziennie poddawany był różnym badaniom, przy większości nie pozwalano mi być. Zastępy lekarzy znajdywały coraz to nowe problemy w ciele mojego synka. Kiedy po prawie miesiącu wróciliśmy wreszcie do domu, był to najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Najpierw się wyspaliśmy, leżąc przytuleni (w szpitalu spaliśmy oddzielnie), potem zaczęliśmy wychodzić na spacery. Po tygodniach zamknięcia na dusznym oddziale, gdzie nie można było otwierać okien, poczułam, że mogę znowu oddychać.

Po prawie dwóch i pół roku od narodzin Yody udało mi się już sporo zapomnieć. Mam nadzieję, że mój syn pamięta jeszcze mniej niż ja i tylko zdjęcia, wpisy na blogu, Facebooku i blada blizna na jego klatce piersiowej przypominają naszą drogę. A sporo tego było: operacja laparoskopowa, cewnikowanie serca i zaraz potem operacja na otwartym sercu, tygodnie szpitali, dziesiątki wizyt lekarskich, badań i godziny zajęć z różnymi terapeutami.

Yoda niewiele różni się od rówieśników. Jest drobny i czasem porusza się bardzo ostrożnie – wiemy, że coś widzi, ale zakresu nie znamy. Tak jak koledzy ma ulubione zabawki i potrawy. Zjeżdża na zjeżdżalniach i uwielbia huśtawki. Chce, aby czytać mu bez końca te same książeczki, które znamy już na pamięć. Wspina się na meble i spada z nich tak jak zdrowe dzieci.

Gdy pomyślę o przerażeniu, które ogarnęło mnie po diagnozie oczu syna, jestem trochę zła na siebie. W szpitalach poznałam rodziców i dzieci z problemami dużo bardziej skomplikowanymi niż nasze, a oni nie poddawali się, po prostu szli do przodu. W jednej z książek o rozwoju dzieci z problemami wzrokowymi przeczytałam szokujące zdanie, że aby być dobrym rodzicem dziecka niepełnosprawnego, trzeba najpierw przeżyć żałobę po zdrowym dziecku, które nigdy się nie urodziło, a którego oczekiwaliśmy. To prawda. Gdybym skupiała się na wszystkim, czego nie mogę robić z moim synem, umknęłoby mi to, co możemy i robimy. Ostatnio jest tego coraz więcej. Właśnie dowiedziałam się, że jazda na nartach nie jest całkowicie stracona i już rozmyślam, gdzie Yoda ze swoim tatą za dwa lata będą mogli zaznać radości białego szaleństwa.

Mam wrażenie, że dzisiejsza łatwość dostępu do informacji czasem jest przekleństwem i zbyt często staramy się wkładać nasze dzieci w pewne ramy, nieustannie analizując i porównując. Warto spróbować dać dziecku przestrzeń i możliwości do samodzielnego rozwoju, zamiast dopasowywać je do naszych wyobrażeń. Dojście do tego, że mam do wychowywania nie to dziecko, które chciałam i stworzyłam sobie w głowie, ale to, które się urodziło, było oświeceniem i dało mi poczucie ulgi, radości oraz spełnienia.

Zuzanna Angelosanto – mama Filipa i Feliksa, blog: mammayody.wordpress.com

Strata dziecka – aspekt medyczny

Poronienie to szczególnie trudne doświadczenie dla kobiety. Sama ciąża zwykle budzi ogromne szczęście, nadzieję i jest czasem radosnego oczekiwania. Niestety jednym z jej najczęstszych powikłań jest poronienie. W języku medycznym to samoistne wydalenie z macicy jaja płodowego do ukończenia 22. tygodnia ciąży. Po tym czasie mówimy o martwym urodzeniu. Problem poronień dotyczy aż ok. 15% rozpoznanych ciąż [1]. Jeżeli następują po sobie trzy lub więcej poronień, mówimy o poronieniach nawykowych. Największy odsetek, bo aż 50%, następuje jeszcze przed implantacją zarodka (czyli przed zakończeniem 4. t.c.), kiedy często jeszcze nawet nie wiemy o ciąży. Po 13. t.c. tylko 1% ciąż ulega samoistnemu poronieniu. Może być to spowodowane wieloma czynnikami, jednak nigdy nie można obwiniać samej siebie, bowiem jako mama robisz wszystko, co najlepsze dla nienarodzonego maleństwa.

Jakie są objawy poronienia? Przede wszystkim ból w dolnej części brzucha i/lub krwawienie – im bardziej zaawansowana ciąża, tym objawy będą silniejsze. Poronienie sygnalizuje również spadek stężenia beta-hCG we krwi. W zależności od stopnia nasilenia objawów możemy wyróżnić kilka typów poronień

Niezależnie od nasilenia objawów sytuacja wymaga konsultacji ginekologicznej. W przypadku krwawień natychmiast zgłoś się do szpitala, gdyż jest to przede wszystkim sytuacja zagrożenia Twojego życia i zdrowia. W przypadku rozpoznanego poronienia, w zależności od tygodnia ciąży, trafisz na blok porodowy lub oddział ginekologiczny. We wczesnych ciążach, do ok. 6-8 t.c., lekarz prawdopodobnie zaleci czekanie aż macica sama się oczyści. W niektórych przypadkach po poronieniu, jeśli macica nie opróżni się sama, będzie koniecznie wykonanie wyłyżeczkowania jamy macicy, by dokładnie oczyścić ją ze wszystkich pozostałości po ciąży. Łyżeczkowanie odbywa się w szpitalu w krótkim znieczuleniu i zwykle tego samego dnia możesz wyjść do domu.

Powikłania po poronieniu. Po poronieniu oprócz obniżenia nastroju możesz czuć się osłabiona. Mogą zdarzyć się plamienia, pobolewania, jednak powinny w krótkim czasie ustąpić. Oprócz tego mogą pojawić się nudności, biegunka, a nawet omdlenia, jeśli straciłaś dużo krwi. Jeżeli objawy nasilają się, zasięgnij porady lekarskiej. Zwróć również uwagę na temperaturę ciała, gdyż podwyższona może świadczyć o rozwijającym się zakażeniu, które wymaga natychmiastowego leczenia.

Przyczyny poronień. Można je podzielić na trzy grupy:

Niestety wiek kobiety również może wpływać na częstość poronień. Ryzyko zwiększa się po 35. roku życia kobiety. Poronienia u kobiet po 40. roku życia stanowią nawet 50% przypadków. Do tej pory nie ustalono dokładnej przyczyny tego stanu. Przypuszcza się, iż zwiększona liczba poronień w tym wieku uzależniona jest przede wszystkim od wad genetycznych płodów oraz nieprawidłowych oocytów.

Każdorazowo materiał po poronieniu (o ile taki posiadasz) powinnaś bezpłatnie zbadać się w szpitalu pod względem histopatologicznym, by móc ustalić przyczynę utraty ciąży. Niestety nie zawsze jest to możliwe – kariotyp (zestaw chromosomów) poronionego zarodka najczęściej jest nieznany, więc nie można ustalić genetycznej przyczyny poronienia.

Jakie badania należy wykonać po poronieniu? Po poronieniu powinnaś wykonać podstawowe badania, jak np. morfologia, badanie ogólne moczu czy posiew z dróg rodnych. Niektóre kobiety tracą sporo krwi, a takie badania pozwolą stwierdzić lub wykluczyć m.in. anemię czy infekcje. Lekarz na pewno wykona również USG oceniając, czy macica jest pusta. Konieczne jest wykonanie badania ogólnego kobiety, a niekiedy nawet badań specjalistycznych, by szczegółowo poznać stan zdrowia i spróbować znaleźć przyczynę poronienia. W pierwszej kolejności wykonuje się badania nieinwazyjne jak USG, rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa. Dopiero później sięga się po badania inwazyjne jak np. histerosalpingografia, histeroskopia, czy laparoskopia (np. w celu wykluczenia wad anatomicznych). Warto przebadać się pod kątem infekcji (np. różyczka, toksoplazmoza, cytomegalia, chlamydioza), gdyż jak wspomniałam wyżej również mogą być przyczyną poronień.

W przypadku poronień nawracających warto zrobić badanie kariotypu obojga partnerów oraz badanie cytogenetyczne poronionego materiału. Możesz również wykonać badanie poziomu LH, progesteronu czy biopsję ednometrium. Należy również oznaczyć poziom androgenów (hormonów męskich), gdyż ich nadmiar w ciele kobiety również może prowadzić do poronień.

W kwestii badań z pewnością pomoże lekarz prowadzący ciążę, ponieważ to on najlepiej zna Twój przypadek. W razie konieczności skieruje Cię do innych specjalistów lub zleci badania.

Kiedy starać się ponownie o dziecko? Poronienie to wielka trauma dla przyszłych rodziców, a szczególnie dla kobiety, która czasem obwinia siebie. Nic bardziej mylnego. W tym trudnym czasie warto szukać wsparcia wśród najbliższych lub skorzystać z pomocy specjalistów (⯈ Poronienie – aspekt psychologiczny). Jeśli po przebytym poronieniu ginekolog daje „zielone światło”, o kolejne dziecko możesz starać się nawet już po trzech-sześciu miesiącach, w zależności od czasu trwania ciąży. Wszystko zależy od Twojego stanu psychicznego oraz kondycji fizycznej. 

Agnieszka Wal – mama Poli, położna, właścicielka firmy Oh!Mybaby,

facebook.com/ohmybabypl

Strata dziecka – aspekt psychologiczny

Czy przeżyłaś poronienie? Może doświadczyła go Twoja koleżanka z pracy, kuzynka, znajoma, najlepsza przyjaciółka? Niezależnie od tego, kogo dotknęła ta sytuacja, warto wiedzieć, czym jest taka strata, jakie może wywoływać reakcje i może najważniejsze – jak pomóc sobie albo komuś innemu*.

Poronienie jako strata przyszłych nadziei. Strata dziecka to jedna z najtrudniejszych sytuacji, jakich można doświadczyć w życiu. Poronienie często nie jest tak rozumiane przez otoczenie, a właśnie w tych kategoriach bardzo często postrzegają je roniące kobiety. Poronienie** jest specyficzną i trudną stratą z kilku powodów. Jednym z nich jest fakt, że już w momencie zobaczenia dwóch kresek na teście ciążowym uruchamiany jest szereg procesów związanych z identyfikacją siebie w roli przyszłego rodzica [3]. Od razu zaczynasz wyobrażać sobie, jak będzie wyglądał maluch, jakie imię wybierzecie, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka. Natychmiast tworzone są wyobrażenia związane z przyszłością, pojawiają się obrazy chwil, które dopiero nastąpią. W momencie, kiedy okazuje się, że ciąża nie zakończy się pomyślnie, już wiadomo, że te nadzieje się nie spełnią. To często bardzo trudny cios dla obojga przyszłych rodziców. Co naszym zdaniem naprawdę ważne, to fakt, że badania pokazują, iż w przypadku mężczyzn poronienie jest postrzegane głównie w tych kategoriach – straty przyszłych nadziei [6]. Patrząc na medyczną stronę tego zjawiska i statystyki, które mówią, że średnio 10-15% ciąż kończy się w ten sposób (80% wszystkich sytuacji stanowią poronienia w I trymestrze) [8], to ten fakt wcale nie umniejsza bólu, jaki może wystąpić w przyszłych rodzicach. Powszechność danego zjawiska w społeczeństwie nie umniejsza jego rangi dla jednostek.

Każda historia straty jest inna. Inaczej będzie w sytuacji, kiedy dochodzi do poronienia u pary, która od 6 lat stara się zajść w ciążę, a inaczej, kiedy ciąża była niespodziewana. Inaczej, kiedy dochodzi do niego w 5. tygodniu a inaczej, kiedy w 20. tygodniu ciąży. Inaczej, kiedy są już dzieci na świecie a inaczej, kiedy tracona jest pierwsza ciąża. Tych zestawień można by z pewnością sformułować więcej. Żadna z tych sytuacji nie łączy się automatycznie z większym bólem. Ból po stracie bardzo trudno mierzyć, porównywać, zestawiać. Po co miałoby się to robić? Ból jest bólem.

Inaczej stratę przeżywa kobieta, a inaczej mężczyzna. Choć strata w postaci poronienia dotyczy zarówno przyszłej matki, jak również przyszłego ojca, to z badań wynika, że występują pewne różnice w reakcji na stratę między kobietami i mężczyznami [3]. Często, zwłaszcza na samym początku tego procesu, kobieta jest zdezorientowana, nie rozumie, co się z nią dzieje, bardzo się boi. W sytuacji poronienia to kobieta przebywa w szpitalu, ewentualne zabiegi przeprowadzane są na jej ciele. Strata dotyka ją namacalnie, bardziej bezpośrednio. Jej partner zazwyczaj (choć oczywiście nie zawsze) jej towarzyszy, często czuje się bezradny, nie wie, jak mógłby pomóc. Mężczyźni bardzo nastawiają się na pomoc i wsparcie partnerki, mniej koncentrując się na sobie i swoich emocjach. Trudniej im też w późniejszym czasie mówić o stracie, a niekiedy właśnie rozmowa o tym doświadczeniu jest tym, czego kobieta potrzebuje od swojego partnera najbardziej. Ból mężczyzny również występuje, jednak jest bardziej ukryty, schowany, niedostępny [1].

Żałoba i wszystkie jej fazy. Żałoba kojarzy się najczęściej ze stratą kogoś, kogo mieliśmy obok siebie. Jest wpisana w nasze społeczne funkcjonowanie, uzasadniona kulturowo, ma swoje reguły i rytuały. Jest ważna z punktu widzenia psychologicznego, daje czas na przeżycie straty, oswojenie się z bólem. O ile przyjmuje się ten proces za oczywisty w przypadku utraty brata czy matki, o tyle kiedy tracone jest dziecko, które jeszcze nie przyszło na świat, nie zaistniało społecznie, proces żałoby często dziwi. Z punktu widzenia psychologii pojedyncze, a niekiedy nawet wszystkie elementy żałoby mogą wystąpić w sytuacji poronienia. Elisabeth Kubler-Ross wyróżniła pięć następujących po sobie faz żałoby [4], które można byłoby wyjaśnić z pomocą następujących zdań:

Oczywiście nie wszystkie fazy muszą wystąpić, zmieniona może być również ich kolejność. Powyższy opis przedstawia najpopularniejszy schemat. W przypadku poronienia kobiety potrafią bardzo długo się targować, szukając przyczyn tego, co się stało, dodatkowo bardzo często szukają winy w sobie (szczególnie, kiedy przyczyna straty jest niejasna). Bardzo ważne jest pozwolenie sobie na przeżywanie różnych emocji, które pojawiają się na kolejnych etapach, danie sobie prawa do smutku, żalu, wściekłości. Przeżycie tych wszystkich emocji przyśpiesza powrót do równowagi.

Trudne komentarze. Są takie słowa i zdania, które kobiety i pary po doświadczeniu poronienia czy innego typu straty w okresie prenatalnym, słyszą wyjątkowo często. Jednocześnie są to zwroty, które przez wiele osób wspominane są później jako trudne, niekiedy wręcz traumatyczne [3, 7]. Wypowiadają je znajomi, rodzina, czasami także lekarze, położne – wszyscy najczęściej z dobrymi intencjami. Warto wiedzieć, że to zazwyczaj nie pomaga. I nawet jeśli w każdym z tych zdań jest ziarno prawdy, to często są one wypowiadane zbyt wcześnie po tym trudnym doświadczeniu, a rodzice po stracie nie są gotowi usłyszeć pozytywnego przesłania tam zawartego:

Przedostatnie zdanie niekoniecznie pomaga nawet osobom głęboko wierzącym. A w przypadku tego ostatniego komentarza niebezpieczeństwo polega na tym, że jeśli rodzice uwierzą w taki scenariusz, to ich kolejne dziecko rodzi się od razu jako rodzaj „zastępstwa” a nie nowa osoba [5].

Co może pomóc?

Poronienie jest zawsze bardzo trudnym doświadczeniem życiowym, niezależnie od okoliczności. Jeśli przydarzy się Tobie, pamiętaj, że warto prosić o pomoc; wsparcie ułatwia przeżycie procesu żałoby. Jeśli chcesz pomóc osobie, która straciła dziecko, zapytaj, w jaki sposób możesz to zrobić, żeby jak najlepiej odpowiedzieć na jej potrzeby. 

Maria Hornowska-Stoch – żona Tomka, mama Zosi, Małgosi i Mateusza, psycholog, maria.hornowska.stoch@gmail.com

Monika Małgorzata Lis – filozof, artystka, autorka powieści „Koniec świata”. Mama Marysi. Prowadzi bloga monikamalgorzatalis.pl

* Warto zaznaczyć, że problem straty dziecka w okresie prenatalnym jest złożony i trudny, a opisanie w szczegółach pewnych kwestii zdecydowanie wykracza poza ramy takiego tekstu. Postarałyśmy się wybrać kilka ważnych wątków z punktu widzenia mam, które doświadczyły poronienia, ale także kobiet, które towarzyszą innym bliskim kobietom w przeżywaniu takiego doświadczenia.

** Poronienie to zgodnie z definicją: przedwczesne zakończenie ciąży trwającej krócej niż 22 tygodnie wskutek wydalenia obumarłego zarodka lub płodu [2].

Strata dziecka – aspekt prawny

W tych najtrudniejszych sytuacjach, gdy zbyt wcześnie przychodzi rozstać się z dzieckiem, rodzice zapominają o swoich prawach. Niestety w szpitalu

nie zawsze uzyskasz pełną informację odnośnie przysługujących Ci uprawnień i trudno obwiniać personel za brak chęci współpracy. Rodzicom brakuje wiedzy na temat możliwych rozwiązań. Często spotykam się również z sytuacjami, w których to przyjaciele lub krewni osób, które doświadczyły straty, poszukują informacji i starają się pomóc. Ten rozdział ma ogromne znaczenie, ponieważ są to tematy trudne i często pomijane,

ale bez znajomości prawa zadbanie o siebie jest jeszcze trudniejsze.

Prawa kobiety w czasie pobytu w szpitalu. Pamiętaj, że na czas Twojego pobytu szpital jest zobowiązany do zapewnienia Ci szczególnych warunków. Jeżeli sytuacja medyczna na to pozwala (Twoje zdrowie nie jest zagrożone), osoba sprawująca opiekę, która przekazuje Ci informacje na temat stanu położniczego, jest zobowiązana do pozostawienia Ci czasu na oswojenie się z sytuacją. Powinnaś zostać zaangażowana we współuczestniczenie w świadomym procesie decyzyjnym co do dalszego postępowania, jednocześnie Twoje oczekiwania i potrzeby informacji, ale też prywatności i poczucia intymności, są priorytetami. Masz prawo do pomocy psychologa, wsparcia osób bliskich, spotkania z duchownym Twojego wyznania. Szpital powinien zapewnić Ci warunki, dzięki którym nie będziesz przebywała w tych chwilach na salach z kobietami ciężarnymi czy w połogu, których ciąża zakończyła się urodzeniem zdrowych dzieci. Obejmuje Cię również pomoc laktacyjna, realizowana indywidualnie, zgodnie z Twoimi potrzebami.

Ustalenie płci dziecka po poronieniu. Dla rozróżnienia poronienia i martwego urodzenia ważnym jest wiek ciąży, w którym doszło do utraty dziecka. Poronienie następuje przed 22. tygodniem ciąży, urodzenie martwe następuje po zakończonym 22. tygodniu ciąży. Problematyka ustalenia płci dotyczy właśnie poronień.

Jeżeli doszło do poronienia, szpital ma obowiązek wystawienia karty martwego urodzenia. Do tego jednak niezbędna jest możliwość ustalenia płci dziecka utraconego. Jeżeli mamy do czynienia z przedwcześnie zakończoną ciążą na tak wczesnym etapie, że lekarz na podstawie badań organoleptycznych (obejrzenia płodu) nie będzie w stanie określić płci (dotyczy to zwykle sytuacji zakończenia ciąży przed 16. tygodniem), szpital może wydać jedynie kartę zgonu bez ustalonej płci. Wówczas możesz wykonać badania DNA (płatne), które określą płeć dziecka. Celem ich przeprowadzenia należy zwrócić się do szpitala o wydanie tzw. bloczków parafinowych, czyli tkanek, na podstawie których możliwym będzie wykonanie badań. Do badań można również przekazać materiał poronny, zabezpieczony w soli fizjologicznej (ważne w przypadku poronień domowych). Po określeniu płci dziecka, szpital wystawi „kartę martwego urodzenia”.

Akt urodzenia dziecka utraconego. W celu rejestracji utraconego dziecka w USC konieczne jest wydanie przez szpital karty martwego urodzenia (informacje w poprzednim akapicie). Termin zgłoszenia w USC to jeden dzień od wydania karty martwego urodzenia, jeśli zgłasza szpital lub trzy dni od wydania, jeśli zgłaszają rodzice. Od czerwca 2018 możliwe jest również zarejestrowanie dziecka poprzez system online. W przypadku konieczności wykonania badań genetycznych, karta zostanie wydana dopiero po ustaleniu płci i od tego momentu rozpoczyna się trzydniowy termin.

Urząd Stanu Cywilnego wystawia akt urodzenia z adnotacją o śmierci dziecka, niezbędny do skorzystania z zasiłku pogrzebowego i urlopu macierzyńskiego, o czym niżej.

Prawo do pochówku dziecka. Na podstawie „karty martwego urodzenia” możesz zorganizować pochówek dziecka. To uprawnienie przysługuje również w sytuacji braku możliwości ustalenia płci – gdy nie będziesz chciała skorzystać z możliwości wykonania badań DNA i dalszej rejestracji w USC. W takim przypadku szpital może na Twoją prośbę wystawić kartę zgonu, z którą należy udać się do zarządcy wybranego cmentarza lub domu pogrzebowego, który zwykle bierze na siebie większość formalności.

Prawo do zasiłku pogrzebowego. Uprawnienie to przysługuje bez względu na termin zakończenia ciąży. Dokumentem niezbędnym do uzyskania go jest jednak akt urodzenia z adnotacją o śmierci dziecka, a ten jest wydawany przez USC na podstawie karty martwego urodzenia – czyli w tym przypadku konieczne jest określenie płci dziecka.

Do właściwego ZUS należy złożyć:

Termin na złożenie powyższych dokumentów wynosi 12 miesięcy od daty poronienia lub martwego urodzenia. Wszystkie formalności może również zorganizować dom pogrzebowy.

Kwota zasiłku wynosi 4 000 zł. W przypadku poronienia ciąży mnogiej zasiłek pogrzebowy w tej wysokości przysługuje na każde utracone dziecko.

Prawo do urlopu macierzyńskiego. Zgodnie z kodeksem pracy po poronieniu lub martwym urodzeniu, lub w przypadku gdy dziecko zmarło w czasie do 8 tygodni po urodzeniu, matce przysługuje ośmiotygodniowy urlop macierzyński (56 dni). Jeżeli zdecydujesz się na skorzystanie z tego uprawnienia, nie możesz przerwać go wcześniej niż po upływie 7 dni. Urlop ten zaczyna swój bieg od dnia porodu i jednocześnie nie może być krótszy niż 7 dni. W praktyce więc:

W celu skorzystania z urlopu, powinnaś przedstawić pracodawcy skrócony akt urodzenia. Wysokość zasiłku w tym przypadku będzie wynosiła 100% podstawy wymiaru zasiłku. W przypadku śmierci dziecka po porodzie, konieczne będzie przedstawienie również aktu zgonu.

Zwolnienie chorobowe po poronieniu. Ważną kwestią jest to, z jakim kodem powinno być wystawione zwolnienie chorobowe związane z poronieniem. Sam fakt konieczności takiego zwolnienia nie budzi wątpliwości. Jeśli jednak zdecydujesz się na wykorzystanie przysługującego Ci urlopu macierzyńskiego, zwolnienie lekarskie (L4) nie jest Ci wtedy potrzebne.

Uznaje się, iż od dnia poronienia zwolnienie chorobowe nie powinno już posiadać kodu B. W praktyce oznacza to, że jeśli przebywałaś na zwolnieniu chorobowym w czasie ciąży i w jego trakcie doszło do poronienia,

to na podstawie dokumentów stwierdzających ten fakt od dnia poronienia ZUS obniży wysokość zasiłku chorobowego ze 100% na 80%.

W tym przypadku również mają zastosowanie przepisy o przysługującym zasiłku opiekuńczym na matkę dziecka po porodzie. Zasiłek ten w wysokości 80% wypłacany jest przez okres 14 dni, jeżeli kobieta wymaga w tym okresie dodatkowej opieki czy pomocy.

Urlop okolicznościowy z tytulu urodzenia dziecka. Urlop okolicznościowy z tytulu urodzenia dziecka przysługuje obojgu rodzicom w wymiarze dwóch dni. Warunkiem skorzystania z tego uprawnienia przez Ciebie jest niekorzystanie jednocześnie ze skróconego urlopu macierzyńskiego (ośmiotygodniowego). Twoje dwa dni nie mogą w żaden sposób przejść na ojca dziecka.

Bardzo często pojawia się wątpliwość odnośnie do tego, czy urlop okolicznościowy z tytulu urodzenia przysługuje tylko w przypadku urodzenia dziecka żywego, czy również w przypadku poronienia lub martwego urodzenia. Przepisy określają jedynie, że urlop przysługuje z tytulu urodzenia się dziecka, z tego więc powodu uważa się, że dotyczy każdego urodzenia. Celem uzyskania urlopu musisz przedstawić pracodawcy akt urodzenia (w tym przypadku z adnotacją o śmierci dziecka).

Urlop okolicznościowy z tytulu śmierci i pogrzebu dziecka. Urlop okolicznościowy z tytulu śmierci i pogrzebu dziecka przysługuje obojgu rodzicom w wymiarze dwóch dni. Warunkiem skorzystania z tego uprawnienia przez Ciebie jest nieprzebywanie w tym samym czasie na skróconym urlopie macierzyńskim (ośmiotygodniowym). Twoje dwa dni również nie mogą w żaden sposób przejść na ojca dziecka. W celu uzyskania urlopu należy przedstawić pracodawcy akt urodzenia (z adnotacją o śmierci dziecka). W tym przypadku nie sporządza się aktu zgonu.

Poronienie poza szpitalem. Powyższe uprawnienia dotyczą zarówno sytuacji poronienia w szpitalu, jak i poza nim. W takiej sytuacji odpowiedzialnym za wystawienie odpowiednich dokumentów jest szpital, do którego kobieta zgłosiła się po poronieniu.

Podsumowanie dotyczące karty martwego urodzenia i karty zgonu.

Karta zgonu może zostać wystawiona bez ustalenia płci, na Twoją prośbę, w celu zorganizowania pochówku.

Karta martwego urodzenia wydawana jest po uprzednim ustaleniu płci dziecka utraconego (na etapie straty wczesnej ciąży, do ok. 16. t.c., konieczne jest wykonanie płatnych badań genetycznych). Ta karta uprawnia do rejestracji dziecka w USC i wystawienia aktu urodzenia, a co za tym idzie, do ośmiotygodniowego urlopu macierzyńskiego, zorganizowania pochówku i wystąpienia o zasiłek pogrzebowy oraz urlopu okolicznościowego.

Pamiętaj, że decyzja o tym, z których uprawnień chcesz korzystać, należy do rodziców dziecka. Możesz też zdecydować, że nie chcesz korzystać z żadnego z powyższych uprawnień, co wiąże się z tym, iż nie będziesz miała możliwości odebrania ze szpitala ciała dziecka. Możesz jednak zdecydować się na rejestrację dziecka w USC, ale nie korzystać z żadnych innych uprawnień. Szpital nie ma prawa narzucania Ci i zabraniania jakichkolwiek rozwiązań. 

Rozdział sporządzono na podstawie stanu prawnego aktualnego na dzień 1 czerwca 2018. Rozdział ten nie stanowi wykładni prawa i ma charakter informacyjny. Nie zastępuje indywidualnej porady prawnej.

Marzena Pilarz-Herzyk – mama Oskara i Oliwiera; autorka bloga mamaprawniczka.pl, na którym przybliża rodzicom przepisy prawa, gdyż uważa, że często to nie brak praw, a brak wiedzy stawia nas na przegranej pozycji.Moja historia

19.01.2017

Życie przynosi mi mnóstwo niespodzianek, które zazwyczaj trzęsą mocno moim światem, ale powodują pozytywne zmiany. Ostatnio jednak przyniosło mi coś, o czym wciąż trudno mówić bez łez pod powiekami. Miałam zostać mamą. Tym razem nie będę…

Kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym tuż przed mikołajkami, bardzo się ucieszyłam. Trudno mi było uwierzyć, że tak szybko się udało! Od razu podzieliłam się dobrą wiadomością z rodziną i znajomymi. Sama powoli oswajałam się z myślą, że niedługo na świecie pojawi się nasze dziecko. Lęk, który wtedy odczuwałam, kładłam na karb tego, że jestem po raz pierwszy w ciąży. Pojawiały się plamienia, jakieś pobolewania brzucha, ale nie chciałam panikować. Niestety okazało się, że nie były to objawy zdrowej ciąży…

W niedzielę w nocy z 15 na 16 stycznia zaczął się koszmar. Obudziło mnie krwawienie. Szybko wybiegliśmy z domu na pogotowie, stamtąd do szpitala zabrała mnie karetka. Mąż nie mógł ze mną jechać, a ja nawet nie wiedziałam, gdzie mnie zabierają. Leżałam w karetce, migały mi za oknem światła lamp, czas mijał, a ja płakałam i modliłam się. Lekarka, która mnie przyjęła, szybko zrobiła usg i okazało się, że już po wszystkim. Powiedziała, że tak się zdarza na wczesnym etapie ciąży, jeśli zarodek się źle rozwija. Płacz, którego doświadczyłam, był taki inny, taki ze środka, jakby wycie. Nie wiedziałam, że mam w sobie i taki głos…

Zatrzymali mnie w szpitalu Żeromskiego w Krakowie. Pielęgniarki, położne, lekarze – wszyscy byli dla mnie mili. To mnie ktoś pogłaskał, to powiedział kilka ciepłych słów. Dostałam kroplówkę, leżałam sama w pokoju w tę pierwszą noc. Nie mogłam spać. Czekałam, aż zacznie się ruch w szpitalu, aż dowiem się czegoś więcej, gdy przyjdzie lekarz, gdy zacznie się nowy dzień, gdy przyjedzie mąż. Kiedy nad ranem przyszedł do mojego pokoju ksiądz z komunią, po jego wyjściu znów się rozpłakałam. Zadzwoniłam do rodziców. Ich głos, który usłyszałam w słuchawce po tym, jak im przekazałam smutne wieści, zapamiętam do końca życia. Do teściowej nie byłam nawet w stanie zadzwonić…Gdy obudziłam się kolejnego dnia w szpitalu, były moje urodziny, a ja nie wiedziałam, jak się pozbierać. Na szczęście pomoc przyszła do mnie z każdej możliwej strony. Rozmawiałam ze szpitalnym psychologiem, ale najważniejsze okazało się wsparcie innych osób. Rodziny, bliskich znajomych, ale też tych dalszych. Kiedy powiedziałam, co się stało, oni pisali, dzwonili, modlili się za mnie. Podnosiło mnie to na duchu, dodawało nadziei, że będzie lepiej. Znalazłam się nagle po drugiej stronie: oto ja, która lubi wspierać innych, inspirować ich do tego, żeby spełniali swoje marzenia, żeby się nie bali żyć tak, jak chcą, musiałam poprosić o pomoc.

Dzięki temu przekonałam się, ile osób za mną stoi, że mogę na nich liczyć, podobnie jak oni na mnie. Nie wiem, w jakim byłabym stanie, gdyby nie oni…

Straciłam ciążę. To straszne doświadczenie, bez względu na to, jak wcześnie to nastąpiło. Bo nowe życie pojawiło się tylko na chwilę i zniknęło, zabierając ze sobą nasze plany i marzenia, kawałek nas samych. Skończył się nasz świat taki, jakim go znaliśmy. Zaczął się nowy, musimy się go dopiero nauczyć. A żeby tak się stało, trzeba przejść przez etap głębokiego smutku, oswoić się z tym, co się stało. Potrzeba na to czasu. Wiem, że kiedyś będzie lepiej, musi być. Nie wiem, dlaczego mnie to spotkało. Może kiedyś się dowiem. A może to na zawsze pozostanie tajemnicą…

19.01.2018, rok później

Leżę dokładnie na tym samym oddziale patologii ciąży, co rok temu.

Z tą różnicą, że obok mnie na łóżku wierci się mała, zdrowa, dorodna dziewczynka. Leżymy tu nie z powodu jakichkolwiek komplikacji, tylko dlatego, że na oddziale noworodków nie ma miejsca…

Zaszłam w ciążę trzy miesiące po stracie, kiedy domknął się proces przeżywania żałoby. O dziwo, w tej ciąży byłam o wiele spokojniejsza niż w poprzedniej. Wyniki miałam wspaniałe, czułam się świetnie. Miałam dobry poród. Mam fajną córeczkę!

Doświadczenie straty nauczyło mnie nie tylko tego, że warto prosić o pomoc, ale też jak wspierać innych, którzy cierpią. Zorganizowałam spotkanie dla kobiet po stracie przy naszej parafii, miałyśmy też swoją mszę o nadzieję i pokój serca. Zrozumiałam, że życie i śmierć są ze sobą nierozerwalnie splecione, że jeśli doświadcza się wielkiej radości, to jest się zarazem otwartym na wielki ból. I dopiero to można nazwać pełnią

Monika Małgorzata Lis – filozof, artystka, autorka powieści „Koniec świata”. Mama Marysi. Prowadzi bloga monikamalgorzatalis.pl.Wyprawka dla dziecka

Syndrom wicia gniazda – fakt czy wymówka?

„Syndrom wicia gniazdka” – to pojęcie znane, a jednak w żadnym słowniku czy encyklopediach nie ma jego definicji. Skąd zatem wiadomo, czy takie zjawisko w ogóle istnieje? Może to tylko wymysł przyszłych mam?

Co na to biologia? Syndrom wicia gniazdka to jeden z naturalnych objawów ciąży. Wynika on z wahania hormonów i zmian, jakie zachodzą w organizmie kobiety. Najczęściej pojawia się w trzecim trymestrze ciąży wraz ze spadkiem stężenia progesteronu, a wzrostem poziomu oksytocyny – hormonu odpowiedzialnego za skurcze porodowe macicy. Naukowcy twierdzą, że to prawdopodobnie za sprawą oksytocyny większość kobiet odczuwa nagły przypływ energii.

Czy z Tobą będzie podobnie? Tego nie możesz być pewna. Niektóre kobiety twierdzą, że syndrom wicia gniazdka w ogóle ich nie dotyczy, inne z kolei twierdzą, że pojawił się u nich już na początku ciąży. „Kiedy dowiedziałam się o pierwszej ciąży, strzelił we mnie jakiś piorun – opowiadała Magda. – Planowałam, remontowałam, kupowałam, sprzątałam – istne szaleństwo! Przy drugim dziecku obiecałam sobie, że będzie inaczej, że nie zwariuję… a było jeszcze gorzej. Remontowałam i sprzątałam nawet to, co wyremontowane i posprzątane”. Są mamy, które bardzo silnie odczuwały syndrom wicia gniazdka tylko w pierwszej ciąży, poświęcając całe dziewięć miesięcy na remonty i zakupy dla dziecka. Każda z nas jest inna i doświadczy tego stanu bardzo różnie – lub wcale. Pamiętaj, że nie ma nic gorszego niż porównywanie się z innymi mamami. Pozostań sobą i przeżyj czas ciąży najpiękniej jak tylko potrafisz. Po swojemu!

Syndrom wicia gniazdka dotyczy również mężczyzn. Myślę, że dla nas, kobiet, to wspaniała informacja. Wspólnie z ojcem dziecka możecie wykorzystać ten czas, by przygotować mieszkanie na pojawienie się Waszego maleństwa. To może być fantastyczna okazja do zbliżenia się i wzięcia współodpowiedzialności za pojawienie się dziecka na świecie. Podczas sesji coachingowych, jakie przeprowadzam z rodzicami, poznałam mnóstwo par, które nigdy wcześniej nie były ze sobą w tak bliskich i ciepłych relacjach, jak w czasie ciąży.

Bądź ostrożna. Jeśli faktycznie przeżywasz syndrom wicia gniazdka i dopada Cię nieodparta pokusa remontowania mieszkania, kupowania ciuszków i zabawek dla dziecka – daj sobie do tego prawo. Nie zaprzeczaj pojawiającym się emocjom i nie odbieraj sobie prawa do szczęścia. To jest dla Ciebie wyjątkowy czas, wykorzystaj go w zgodzie ze swoimi potrzebami i pamiętaj, że te chwile już nie wrócą. Musisz jednak myśleć również o sobie. Jeśli masz ochotę na pomalowanie pokoju dla dziecka czy przestawienie mebli, nie rób tego sama! Pamiętaj, że jesteś w ciąży i nie ma nic ważniejszego niż bezpieczeństwo Was obojga. Twój przypływ energii i emocje mogą spowodować, że możesz góry przenosić, ale poczujesz się równie szczęśliwa i spełniona tylko nadzorując prace remontowe.

Wykorzystaj swoją energię. Skoro już wiesz, że syndrom wicia gniazdka to nie choroba ani wymysły kobiet w ciąży, zrób wszystko, aby odpowiednio wykorzystać rozpierającą Cię energię. Postaraj się angażować również ojca dziecka.

To odpowiedni czas na wspólną dyskusję, planowanie wyprawki oraz organizacji pierwszych tygodni Waszego życia w nowych okolicznościach. Pozwoli to na uniknięcie konfliktów.

Zastanów się również, czy nie lepiej zainwestować czas i energię w rzeczy ważne dla Ciebie zamiast w remonty i zakupy. Pomyśl o tym, co sprawia Ci przyjemność, a na co być może nie miałaś do tej pory czasu. Przed Tobą wspaniały moment na realizację swoich marzeń i rozwijanie pasji. Może poświęcisz czas na robótki ręczne dla dziecka, a może nauczysz się nowego języka?

Masz wiele do zaplanowania i przygotowania, aby ze spokojem móc przywitać dzieciątko na świecie. Wykorzystaj moc swoich hormonów, ale w ferworze wicia gniazdka nie zapominaj, że jesteś wyjątkowa

i sama najlepiej wiesz, czego potrzebujesz.

Dominika Gajewska – coach ICF, trener, superwizor, właścicielka firmy Impuls, centrum-impuls.pl

Oaza spokoju… i rozwoju, 

czyli jak urządzić pokój dla dziecka

Gdy spodziewasz się dziecka, planujesz m.in. urządzenie pokoju dziecięcego bądź kącika dla malucha w salonie. Prasa, sklepy i internet zachęcają do kupowania bardzo wielu rzeczy, wyznaczają trendy wnętrzarskie i budują w Tobie przekonanie o konieczności zaopatrzenia się w niezbędne do wygodnej opieki nad dzieckiem i jego prawidłowego rozwoju meble i akcesoria.

Stop. Zanim urządzisz pokój swojemu dziecku, zastanów się – komu i do czego ma on służyć? Odpowiedź na to kluczowe pytanie pomoże Ci urządzić przestrzeń w oparciu o faktyczne potrzeby, a nie marketingowe podpowiedzi.

Co to jest pokój dziecka? Pokój dziecka (bądź kącik dziecka w innym pokoju), jak sama nazwa wskazuje, to przestrzeń przede wszystkim DLA DZIECKA – nie dla dorosłego zajmującego się dzieckiem. Gdy zdasz sobie z tego sprawę, nagle wiele mebli i dodatków zaczniesz postrzegać jako zbędne.

W pokoju dziecka możesz stworzyć przestrzeń, która będzie rosła razem z nim, z jego możliwościami i potrzebami – pomoże mu czuć się bezpiecznie i w tym poczuciu oddawać się zabawie oraz eksploracji otoczenia.

Sama w tym czasie możesz być spokojna, gdyż zadbałaś o to, by otoczone było bezpiecznymi meblami i akcesoriami (⯈ Bezpieczne mieszkanie…).

Jak urządzić pokój dla niemowlęcia do roku? Weź pod uwagę bieżące potrzeby (których z każdym miesiącem jest więcej), ale także to, jak dziecko będzie swojego pokoju używało w ciągu kilku najbliższych lat. Z pomocą nadchodzi np. pedagogika Marii Montessori (⯈ II – Wprowadzenie do pedagogiki M. Montessori), która ma wiele wspólnego m.in. z minimalizmem, japońską sztuką porządkowania według Marie Kondo (tzw. Konmarie), a także z ergonomią mieszkania. Wyciągnij z nich sedno: pokój powinien być wygodny dla dziecka, dopasowany do jego możliwości motorycznych, zachęcający do aktywności i przemyślany pod względem porządku.

Co przyda się w pokoju/kąciku dziecięcym?

Jakich mebli nie potrzebujesz w pokoju dziecka?

Pamiętaj, że pokój niemowlęcia (tudzież kącik w salonie) to nie przechowalnia jego rzeczy, ale przestrzeń, w której meble dopasowane są do jego możliwości motorycznych, wyznaczają mu wyzwania, ale nie przeszkadzają w rozwoju, hamując jego samodzielność.

Jak urządzić pokój dla dziecka do lat 3? Dziecko w wieku 1–3 lata swobodnie eksploruje przestrzeń domu, rośnie w nim poczucie własności i chęci samostanowienia w codziennych kwestiach, jak dobór ubrania. Warto jego pokój (kącik w salonie) aranżować tak, by mogło z niego korzystać samodzielnie i bezpiecznie do różnych czynności. Pamiętaj, że wiele czynności, którym dorośli oddają się na co dzień w różnych pomieszczeniach, dzieci wykonują w obrębie jednego pokoju. Każda z tych czynności wymaga innych mebli, innych okoliczności sprzyjających i zachęcających do wyciszenia czy aktywności.

Gdy stworzymy strefy, które wspierają swoje czynności, a do tego umożliwiają dziecku samodzielne korzystanie ze wszystkich mebli, dziecko z przyjemnością poczuje się “jak u siebie” i z chęcią będzie spędzało w swoim pokoju czas, zachęcając nas do towarzyszenia mu.

Meble do pokoju dziecka. Pamiętaj, by przy wyborze kierować się przede wszystkim funkcjonalnością i użytecznością dla dziecka. Niestety wiele spośród dostępnych na rynku mebli dziecięcych nie jest dla nich wygodne – nawet z tych najbardziej znanych sieciówek czy designerskich butików. Zwróć uwagę na: